Aktualności i informacje

Eastbourne 2018 – znakomity powrót po kontuzji i półfinał tuż przed Wimbledonem!

29 czerwca 2018

2 miesiące oczekiwania na powrót Agnieszki po kreczu w Stambule to wystarczająca ilość czasu, by stęsknić się za Agnieszką i być naprawdę głodnym jej gry, emocji i tzw. tenisowych zawałów. Wiadomość o tym, że Aga poleciała do UK i rozpoczęła treningi w Eastbourne wywołała mnóstwo radości i nadzieję na to, że jednak zobaczymy Agę na Wimbledonie. Przypominamy, że nasza tenisistka dopiero po rozegraniu kilku sparingów na nawierzchni trawiastej w Eastbourne miała podjąć ostateczną decyzję czy zagra w turnieju. Z UK płynęły do nas optymistyczne informacje dotyczące rozgrywanych sparingów i treningów m.in. z Kiki Bertens, Kiki Mladenovic czy Johanną Kontą. Nasi „informatorzy” przesyłali pozytywne sygnały dotyczące serwisu Agnieszki, poruszania się po korcie, odbijania ostro granych piłek. Jednak nikt raczej nie spodziewał się, że Aga zagra w półfinale turnieju! Nie spodziewała się tego sama Agnieszka, która zabrała ze sobą tylko 3 sukienki!

Runda 1.: Agnieszka Radwańska vs Timea Babos 6:3, 6:1

Pierwszą rywalką naszej tenisistki była Węgierka Timea Babos, z którą Agnieszka grała do tej pory jeden raz, w 2017 roku w Toronto i bardzo gładko ją pokonała 6:0, 6:1, ale tym razem nikt nie spodziewał się łatwego meczu.

Pierwszy set tego pojedynku zaczął się dobrą i równą grą obu tenisistek, obie odpierały ataki rywalki przy swoim podaniu i walczyły o gemy. To Babos jako pierwsza weszła na wyższy poziom i przełamała Polkę w piątym gemie, jednak to było wszystko na co było stać Timeę w tym secie. Kolejne 4 gemy należały do Agi, która mądrą grą rozprowadzała bezradną Węgierkę po korcie i wymuszała coraz więcej błędów.

Druga partia to dalszy ciąg kłopotów z utrzymaniem koncentracji u Babos. Na początku mimo sporej przewagi w gemach, nie potrafiła dograć ich do końca na najwyższym poziomie, dzięki czemu Isia mogła wykorzystać swoją szansę.

Agnieszka pokazała dużą moc i chęć walki, chętnie atakowała i przejmowała inicjatywę, dobrze biegała i świetnie się broniła i genialnie serwowała. Węgierka w tym secie wygrała tylko jednego gema.

Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem naszej tenisistki 6:3, 6:1.

Radwańska vs Babos

 

Runda 2.: Agnieszka Radwańska vs Daria Gavrilova 5:7, 7:6(4), 6:0

We wtorek Aga zagrała z wyżej notowaną reprezentantką Australii, z którą poprzedni mecz przegrała 4:6, 4:6, więc wszyscy czekaliśmy na zaciętą bitwę o każdy punkt.

Pierwszy set zaczął się dla Polki genialnie, od początku była w uderzeniu, wykorzystywała wszystkie swoje okazje i wyszła na prowadzenie 4:1. Wtedy niestety nadszedł bardzo długi gem, w którym Isia miała kilka szans na przełamanie rywalki, jednak Daria się nie poddała i wygrała go. Po tym gemie Aga wyraźniej zaczęła więcej psuć i grać sztywniej, a rozpędzona Gavrilova wygrywała gem za gemem. Wydawało się, że dziesiąty gem może jeszcze coś zmienić, bo Isia obroniła w nim 3 piłki setowe i odłamała serwis Australijki, ale ostatnie dwa gemy tego seta wygrała Daria i to ona cieszyła się ze zwycięstwa.

Druga partia to od samego początku bardzo zacięty bój o każdy punkt. Obie tenisistki grały mocno i często atakowały, dzięki czemu mogliśmy oglądać wiele naprawdę wspaniałych akcji. Siódmy gem okazał się bardzo trudnym wyzwaniem dla Polki, ponieważ broniła w nim aż czterech break pointów. Udało jej się wyjść z opresji, a w następnym gemie sama miała okazję na wygranie serwisu rywalki, jednak Australijka także obroniła się przed przełamaniem i wyrównała na 4:4. W jedenastym gemie powtórzył się scenariusz z gema siódmego, jednak tym razem Daria wykorzystała czwartą okazję i przełamała Agnieszkę. W kolejnym gemie przy swoim serwisie miała dwie piłki meczowe, ale w bardzo łatwy sposób popsuła obie piłki, a Aga wykorzystała okazję i doprowadziła do tie-breaka. W tej dodatkowej rozgrywce Gavrilova nie była już tak skuteczna, a kilka wspaniałych akcji naszej tenisistki pozwoliło jej wygrać i wyrównać stan meczu.

Początek ostatniego seta rozpoczął się idealnie dla Agnieszki. Daria w dalszym ciągu rozpamiętywała niewykorzystane piłki meczowe i nie mogła złapać koncentracji, przez co wyrzucała dużo piłek, a Isia więcej atakowała i trafiała, dzięki czemu wyszła na prowadzenie 4:0 z podwójnym przełamaniem. Ciągle zdenerwowana Australijka nie potrafiła już powalczyć w tym meczu i nie wygrała żadnego gema w decydującej partii.

Aga po prawie trzech godzinach walki mogła zejść z kortu z uśmiechem na twarzy i ze zwycięstwem 5:7, 7:6(4), 6:0.

Radwańska vs Gavrilova

fot. Luke Mayes

 

Runda 3.: Agnieszka Radwańska vs Petra Kvitova – rezygnacja Czeszki

W trzeciej rundzie nasza tenisistka miała zagrać z jedną z faworytek Wimbledonu. Petry nikomu nie trzeba przedstawiać i nikomu nie trzeba mówić, że mecz Radwańska vs Kvitova dostarczyłby naprawdę wielu emocji, a dla samej Agnieszki byłby bardzo dobrym sprawdzianem przed turniejem wielkoszlemowym na ulubionej nawierzchni. Niestety na kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania – Petra poinformowała Agnieszkę o swojej decyzji i rezygnacji z powodu kontuzji.

Agnieszka zyskała dzień odpoczynku od rozgrywania meczów i dodatkowy dzień na przygotowanie do ćwierćfinałowej batalii z Jeleną Ostapenko.

Ćwierćfinał: Agnieszka Radwańska vs Jelena Ostapenko 6:2, 7:5

Na ten mecz czekał chyba każdy fan Agnieszki, a odniesione zwycięstwo smakuje podwójnie, a nawet potrójnie!

W czwartek w samo południe czasu polskiego rozpoczął się mecz Agi z Łotyszką, która w poprzednim roku zdobyła mistrzostwo Wielkiego Szlema podczas French Open. Jedyne spotkanie między tymi paniami odbyło się prawie dwa lata temu i to Agnieszka schodziła z kortu ze zwycięstwem.

Początek meczu był nerwowy dla obu tenisistek. Popełniały sporo błędów i musiały zagrać trochę więcej piłek, aby dobrze wejść w mecz. To Łotyszka pierwsza przejęła inicjatywę i przełamała Agnieszkę w trzecim gemie, po niefortunnym podwójnym błędzie serwisowym w ostatniej piłce. Po tym jednak Ostapenko stanęła, była całkowicie rozregulowana i nie wiedziała co zrobić z wieloma piłkami. Ogromna ilość błędów i mądra gra naszej tenisistki dały jej zwycięstwo w pięciu kolejnych gemach, dzięki czemu mogła cieszyć się z wygrania pierwszej partii.

Na starcie drugiego seta widzieliśmy podobny scenariusz co w pierwszym, ale tylko do stanu 2:0 dla Agi. W kolejnym gemie rozzłoszczona Jelena posłała kilka świetnych uderzeń i odłamała serwis Polki. Od tego momentu zaczęła się bardzo wyrównana walka o każdy punkt. Ostapenko miała nawet piłki na 3:2, jednak Isia się wybroniła i sama wyszła na prowadzenie 4:2. Łotyszka nie poddała się i wygrała dwa kolejne gemy doprowadzając do stanu 4:4.

Po tym panie zagrały najdłuższego gema w meczu, w którym ogrom szczęścia miała Jelena i dzięki temu przełamała Agę. Od tego momentu wszystko poszło już po myśli Agnieszki, odrobiła straty i wygrała w świetnym stylu w dwóch setach wynikiem 6:2, 7:5.

To był bardzo trudny mecz, w którym do końca nic nie było pewne, ale bardzo cieszymy się, że nasza tenisistka dała radę i wywalczyła zwycięstwo w tym meczu.

Radwanska vs Ostapenko

 

Półfinał: Agnieszka Radwańska vs Aryna Sabalenka 3:6, 6:1, 3:6

Isia w półfinale spotkała się z młodą Białorusinką, z którą wcześniej nigdy nie grała. Sabalenka, mimo młodego wieku, już nie raz pokazała, że potrafi grać w tenisa, jest nastawiona bardzo ofensywnie i że jeśli popracuje nad regularnością to może być czołową tenisistką świata.

Pierwszy set meczu można śmiało nazwać festiwalem przełamań. Panie nie potrafiły utrzymać swojego podania. W piątym gemie Aryna straciła serwis przez podwójne błędy serwisowe i taśmę, która w tym gemie sprzyjała Agnieszce. Dopiero w siódmym gemie Sabalenka utrzymała swoje podanie.

Nasza tenisistka serwowała przyzwoicie, ale serwis nie robił wrażenia na przeciwniczce. Sabalenka, jak można było się tego spodziewać, cały czas grała agresywnie. Trafiała i psuła seriami, ale nie przeszkodziło jej to, by zamknąć seta wynikiem 6:3.

W przerwie Agnieszka poprosiła o wizytę Tomka Wiktorowskiego. Mogliśmy usłyszeć, że Agnieszka odczuwa już zmęczenie w nogach. Tomek zasugerował Agnieszce
większe ryzyko i mieszanie prędkości i kierunku serwisu, grę slajsem oraz wychodzenie do przodu do returnów. Powiedział również, że dla niego wynik nie ma znaczenia, a to jak Aga gra.

W drugim secie ponownie mogliśmy zobaczyć przełamania w dwóch pierwszych gemach. W trzecim gemie Aga utrzymała swój serwis. Kolejny gem rozpoczął się od podwójnego błędu Białorusinki i zakończył się kolejnym przełamaniem. Coś zacięło się w grze Aryny, a Agnieszka wyszła na prowadzenie 3:1, które bardzo szybko powiększyła wygrywając swój serwis. Lawina błędów Sabalenki i pewniejsza gra Agnieszki doprowadziły do zakończenia seta wynikiem 6:1 na korzyść naszej tenisistki.

Ostatnia odsłona meczu rozpoczęła się utrzymania serwisu Białorusinki, która pokazała, że pomimo totalnej bezradności w drugim secie, nie zamierza składać broni. Panie wygrywały swoje podanie aż do piątego gema, w którym to Agnieszka Radwańska zapisała gema na swoim koncie. W tym gemie mogliśmy zobaczyć nie tylko błędy Sabalenki, ale również ofensywne wyjścia Agi do siatki.

Isia miała ogromną szansę na prowadzenie 4:2 – prowadziła w gemie 40:0, ale to Sabalenka zapisała gema po swojej stronie i pomimo problemów – wygrała swój kolejny gem serwisowy obejmując prowadzenie 4:3. W ósmym gemie zbyt pasywna gra Agnieszki pozwoliła Białorusince na kolejne przełamanie. Pomimo walki do samego końca – Agnieszce nie udało się zdobyć kolejnego gema. Set zakończył się wynikiem 6:3 dla Sabalenki, a cały mecz jej zwycięstwem 6:3, 1:6, 6:3.

Radwańska vs Sabalenka

Cały turniej w Eastbourne bez wątpienia możemy zapisać na ogromny plus w wykonaniu Agnieszki.

Powrót Agi można uznać za w pełni udany i naprawdę imponujący! Zwycięstwa z Babos, Gavrilovą, Ostapenko i walka w trzech setach z bardzo groźną Sabalenką – to wszystko zasługuje na uznanie. Nasza tenisistka pokazała, że nadal chce grać w tenisa, chce wygrywać i jest w stanie rywalizować z bardzo dobrymi tenisistkami. W ostatnim tygodniu Agnieszka pokazała niesamowity charakter i to, że nie zapomniała jak się gra w tenisa.

Biorąc pod uwagę fakt, że pierwszy mecz Agnieszki na Wimbledonie odbędzie się już w poniedziałek, można uznać, że dobrze się stało, że nasza tenisistka będzie mogła w sobotę i w niedzielę odrobinę odpocząć i spokojnie przenieść się do Londynu.

Z niecierpliwością czekamy na kolejne mecze Agnieszki na nawierzchni trawiastej, która kolejny raz pokazała, że lubi Agę i to z wzajemnością!

Autorzy tekstu: Agnieszka Bartoszewska i Igor Sala