Aktualności i informacje

Australian Open 2018 – trzy mecze Agnieszki Radwańskiej

28 stycznia 2018

Pierwszy turniej szlemowy 2018 roku – gorące Melbourne, korty twarde i kolejne wyzwania. Agnieszka rok temu dość niespodziewanie pożegnała się z turniejem już w drugiej rundzie po przegranej z Mirjaną Lucić-Baroni. Nie było więc wielu punktów do obrony, a każdy wynik ponad drugą rundę to cenne punkty do rankingu. Agnieszka Radwańska w turnieju została rozstawiona z numerem 26 i trafiła do połówki drabinki m.in. z Simoną Halep, Petrą Kvitovą, Johanną Kontą, Karoliną Pliskovą, Garbine Muguruzą, Angelique Kerber, Marią Szarapową, Kiki Mladenovic, Madison Keys czy Caroline Garcią. 

Runda 1.: Agnieszka Radwańska vs Kristyna Pliskova 2:6, 6:3, 6:2

Już w pierwszym meczu Isia trafiła na przeciwniczkę, której można było się obawiać. Co prawda Kristyna nie gra tak dobrze jak jej siostra Karolina, ale również potrafi świetnie serwować i wywierać presję. Wcześniej panie spotkały się tylko raz – w Katowicach w 2014 roku, gdzie zwycięstwo po swojej stronie zapisała Aga pokonując Czeszkę 6:2, 6:3.

Isia już w pierwszej rundzie zafundowała nam mnóstwo emocji i tzw. tenisowe zawały

Pierwszy set przebiegał zdecydowanie nie po myśli naszej tenisistki. Agnieszka nie miała zbyt wielu pomysłów na grę, za to jej przeciwniczka wprost przeciwnie. Czeszka pewnie serwowała, dzięki czemu zdobyła wiele punktów, wypracowywała sobie łatwo przewagę mocnymi forhandami. Aga niestety nie potrafiła się jej przeciwstawić i przegrała tego seta 2:6.

Druga partia to już zdecydowanie lepsza gra Polki, która w końcu znalazła sposób na leworęczną tenisistkę. Aga trzymała piłkę w korcie, rozrzucała przeciwniczkę i zmieniała rytm gry. Znacznie lepiej też serwowała i returnowała, co okazało się kluczem do wygrania tej partii 6:3.

Trzecia część meczu zaczęła się dobrze dla Agnieszki, która już w pierwszym gemie przełamała Pliskovą. Isia coraz częściej przejmowała inicjatywę i grała z gema na gem coraz pewniej. Końcówka meczu należała już tylko do Polki, która wygrała trzy ostatnie gemy i skończyła seta 6:2, wygrywając cały mecz 2:1.

Isia pokazała niesamowity charakter w meczu. Od dłuższego czasu nasza tenisistka nie wygrała spotkania, w którym przegrała pierwszą partię. Seria została przerwana.

Emocji nie brakowało, i choć po pierwszym secie można było się obawiać o losy spotkania, zawsze trzeba wierzyć, że wszystko może się odwrócić.

Druga wygrana z Kristyną, a łącznie to już dziewiąta wygrana Agi z Karoliną i Kristyną.

Embed from Getty Images

Runda 2.: Agnieszka Radwańska vs Lesia Tsurenko 2:6, 7:5, 6:3

W drugim meczu Aga miała przed sobą kolejne spore wyzwanie – tenisistkę, z którą co prawda w 2012 roku wygrała w Brukseli 6:1, 6:0, ale od tego czasu Ukrainka znacznie poprawiła swoją grę. Można to było zauważyć w trakcie spotkania, w którym Isia znów musiała odnaleźć w sobie mnóstwo siły i determinacji!

To był prawdziwy horror, na szczęście zakończony zwycięstwem. Dramatyczny mecz z Ukrainką, w którym Aga była tylko dwie piłki od porażki, trwał ponad 2 godziny i od pierwszej do ostatniej piłki trzymał w napięciu.

Set otwarcia źle zaczął się dla Agnieszki, która już w pierwszym gemie straciła podanie. Początek meczu to przede wszystkim błędy obu tenisistek. Jako pierwsza lepiej zaczęła grać Tsurenko, która wyszła na prowadzenie 5:1 i nie dała już sobie odebrać przewagi zamykając seta 6:2. Agnieszka nie potrafiła znaleźć odpowiedniego rytmu i popełniała niewielkie błędy.

Druga partia zaczęła się już o wiele lepiej dla Polki, która zaczęła grać nieco pewniej i dokładniej, dzięki czemu wyszła na prowadzenie 4:1. Jednak przeciwniczka ponownie podniosła poziom swojej gry i wygrała 4 kolejne gemy. Isia niestety znowu popełniała błędy i traciła pewność. Nie potrafiła znaleźć sposobu na dobrze grającą rywalkę, która prowadziła 5:4 i serwowała, aby zakończyć mecz. Na szczęście Agnieszka zebrała się jeszcze do walki i zdołała wygrać drugą partię 7:5.

Koniec drugiego seta napawał delikatnym optymizmem przed decydującą rozgrywką. Agnieszka grała już o wiele spokojniej, nie popełniała błędów i zmuszała do ich popełniania rywalkę. Tsurenko nie pozbierała się po porażce w drugiej partii. Isia kontynuowała serię wygranych gemów z rzędu i do trzech z drugiego seta dołożyła jeszcze trzy w ostatniej odsłonie meczu. Aga dobrze serwowała i utrzymywała swoje podanie, dzięki czemu do końca nie oddała prowadzenia i wygrała mecz 2:6 7:5 6:3.

Choć tej nocy przeżyliśmy całe mnóstwo „tenisowych zawałów”, jesteśmy bardzo dumni z Agnieszki, że kolejny raz odwróciła losy spotkania i nie poddała się po przegranym pierwszym secie. Było bardzo ciężko, nie szło, ale sztuką jest wygrywać wtedy, gdy nie idzie.

Runda 3.: Agnieszka Radwańska vs Su-Wei Hsieh 2:6, 5:7

Ten mecz to ogromne zaskoczenie, ponieważ spodziewano się, że w trzeciej rundzie Isia może zagrać albo z Garbine Muguruzą albo z Marią Szarapową. W drugiej rundzie Hiszpanka została wyeliminowana przez znakomicie grającą Tajwankę, która podczas tegorocznego Australian Open osiągnęła jeden z najlepszych wyników w swojej singlowej karierze. Isia, podobnie z poprzednimi przeciwniczkami, grała tylko raz i wygrała 6:3, 6:2 w Miami w 2013 roku.

Mecz Aga zaczęła podobnie, jak w pierwszej i drugiej rundzie – od przegranej w secie. Można było odnieść wrażenie, że Agnieszka nie weszła w mecz i że potrzebuje czasu na rozegranie. Tymczasem Tajwanka grała naprawdę bardzo dobrze, posyłając wiele przedziwnych piłek, zdobywając punkt za punktem.

W drugim secie mecz wyglądał zupełnie inaczej. Choć Agnieszka przegrała 2 pierwsze gemy, potrafiła się pozbierać i podjąć walkę. Hsieh prowadziła 4:2, ale Agnieszka wyrównała na po 4, potem na po 5. Niestety to przeciwniczka zdobyła kolejnego gema i nie pozwoliła doprowadzić do tie-breaka. Su-Wei wykorzystała fakt, że nasza tenisistka 3-krotnie w trakcie meczu korzystała z pomocy medycznej. Zmuszała Agnieszkę do biegania, ściągała Isię do siatki, kończyła akcję minięciem czy lobem.

Gra Agnieszki i Hsieh w drugim secie mogła się podobać! Panie walczyły ze sobą naprawdę imponująco. Mogliśmy zobaczyć sporo efektownych akcji. Niestety nie udało się powtórzyć scenariusza z pierwszych rund, wygrać drugiego seta i doprowadzić do trzeciej partii. Nie można odmówić Agnieszce woli walki! Aga zostawiła serducho na korcie i dała z siebie naprawdę wszystko – zabrakło chyba trochę sił, ale nie ma co się dziwić, gdy rywalka zmusza do biegania praktycznie w każdej akcji.

Wielkie brawa dla Agnieszki za walkę! Nasza tenisistka, awansując do trzeciej rundy, „zarobiła” 60 punktów więcej niż przed rokiem, ale przede wszystkim pokazała, że powoli wraca do swojej gry. Najbardziej cieszy fakt, że Aga po przegranych pierwszych setach nie odpuszczała i robiła co w jej mocy, by odwrócić losy spotkania.

Jako Fan Club – jesteśmy z Agi dumni, bo wiemy, że dała z siebie naprawdę wszystko na korcie i choć pierwsze sety nie wyglądały tak, jak sama Agnieszka by tego oczekiwała, to walka w drugich i trzecich setach pokazywała, że Aga cały czas ma charakter i serce do tenisa. Agnieszka robi to, co kocha i dopóki starczy zdrowia i sił – będzie walczyć.

Znamy już mistrzynię tegorocznego turnieju w Melbourne. Po raz pierwszy w karierze tytuł wielkoszlemowy zdobyła Caroline Wozniacki – serdeczna przyjaciółka Agnieszki. Caro w finale pokonała Simonę Halep, a obie we wcześniejszych rundach broniły piłek meczowych. Pamiętacie na którym miejscu w rankingu Caro była w 2016 roku? Po różnych komplikacjach i problemach zdrowotnych spadła do ósmej dziesiątki rankingu, a teraz w finale Australian Open pokonuje światową jedynkę i sięga po wymarzony tytuł.

Niech przykład Caroline Wozniacki będzie dowodem na to, że nasza Agnieszka Radwańska ma przed sobą jeszcze wiele możliwości i że cały czas ma szansę, by spełnić swoje marzenie o wygraniu szlema. Skoro jej przyjaciółka powróciła na szczyt i sięgnęła po upragniony tytuł to dlaczego nasza tenisistka miałaby tego nie zrobić?

Dopóki piłka w grze, a rakieta w dłoni a nie na kołku – wszystko jest możliwe!

Autorzy tekstu: Agnieszka Bartoszewska i Igor Sala