Aktualności i informacje

Auckland 2018 – deszczowy start sezonu i pierwszy ćwierćfinał

7 stycznia 2018

Agnieszka po odpoczynku oraz części przygotowawczej w końcu zaczyna kolejny sezon rozgrywek tenisowych! Na ten moment czekali chyba wszyscy jej fani. Aga nabrała sił, wyzdrowiała i jest gotowa walczyć o kolejne tytuły i osiągać najwyższe cele.
Turniej w Auckland to impreza rangi International. Isia ma bardzo dobre wspomnienia z tego miejsca, ponieważ wygrała tutaj w roku 2013. Mocno wierzyliśmy w to, że Polka zacznie sezon w dobrym stylu i zagra kilka ciekawych i dobrych spotkań.
Przed turniejem jednak Aga przeżyła nową, niespotykaną codziennie przygodę – udzieliła ślubu parze fanów. Ceremonia odbyła się na korcie tenisowym, a małżeństwo było zachwycone i przez cały turniej wspierało Iśkę podczas jej meczów.

Runda 1.: Agnieszka Radwańska – Beatriz Haddad Maia 6:2 4:6 6:2

Aga zaczęła tenisowy rok od meczu w leworęczną Brazylijką, notowaną na miejscu 71. w rankingu WTA. Był to pierwszy pojedynek pomiędzy tymi  tenisistkami oraz pierwsze starcie w sezonie, dlatego spodziewaliśmy się trudnej przeprawy. Aga po zaciętym trzysetowym meczu – 6:2 4:6 6:2 – odnotowała zwycięstwo nad młodą Brazylijką.

Pierwszy set przebiegał pod dyktando Polki, która głębokimi i dokładnymi zagraniami wymuszała na przeciwniczce wiele błędów.
W drugiej partii gra naszej tenisistki straciła na jakości, o czym podczas wizyty na korcie wspominał Dawid Celt. Pojawiła się większa ilość błędów i oczekiwanie na błędy rywalki. Choć po rozmowie z Dawidem gra Agnieszki poprawiła się – nie udało się zamknąć meczu w dwóch setach.
Ostatnia odsłona spotkania to znacznie pewniejsza gra reprezentantki Polski i przewaga doświadczenia.
Pierwsze spotkanie nowego sezonu z pewnością dostarczyło jednak sporo emocji i obaw o wynik końcowy.

Auckland 2018

fot. Anthony Au-Yeung/Getty Images

Runda 2.: Agnieszka Radwańska – Taylor Townsend 6:3 7:5

Drugi mecz roku i drugi mecz z leworęczną, nieznaną wcześniej tenisistką, notowaną na miejscu 95. W nim widać było już o wiele lepszą i pewniejszą grę naszej tenisistki.

Pierwszy set to przede wszystkim duża ilość błędów Townsend. Agnieszka spokojnie przebijała piłki na drugą stronę siatki próbując jak najmocniej przeszkodzić przeciwniczce i wymusić u niej błąd, co często się udawało. Pierwszą odsłonę Isia skończyła pięknym minięciem i gestem zaciśniętej pięści.

Druga partia to już o wiele lepszy poziom tenisa z obu stron. Taylor popełniała mniej błędów, więcej razy kończyła akcje przy siatce. Jednak Aga także zaczęła grać lepiej. W jej grze było więcej agresji i inteligencji. Mogliśmy oglądać naprawdę wiele bardzo ciekawych i urozmaiconych akcji.

Końcówka meczu przyniosła sporo nerwów, ponieważ Amerykanka weszła na jeszcze wyższy poziom i wyrównała stan seta na 5:5. Jednak Agnieszka stanęła na wysokości zadania, przełamała rywalkę i zamknęła mecz w dwóch setach – 6:3 7:5, kończąc efektownym skrótem.

Auckland 2 runda

fot. Anthony Au-Yeung/Getty Images

Ćwierćfinał: Agnieszka Radwańska – Sachia Vickery 2:6, 2:6

Agnieszka czekała na ten mecz aż 3 dni. Deszcz nieprzerwanie psuł plany organizatorom i tenisistkom w Auckland. Kiedy jednak Aga wyszła na kort i zaczęła grać, chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Była to surowa lekcja od młodej Amerykanki.

Pierwszy set zaczął się słabą grą Agnieszki. Isia nie mogła się odnaleźć na korcie, nie potrafiła złapać i utrzymać rytmu i koncentracji. Grała sztywno i bała się mocniej uderzyć piłkę, co perfekcyjnie wykorzystywała Amerykanka uderzając mocne i dokładne piłki, dzięki czemu zamknęła seta z dość dużą łatwością.

Druga partia to niestety kontynuacja czarnej serii. Bardzo dużo błędów Agnieszki, które Vickery od razu wykorzystywała. Sama grała pewnie i równo, przebijała praktycznie każdą piłkę. Aga w końcówce trochę się odrodziła i zaczęła odrabiać straty, jednak przewaga Amerykanki była zbyt duża i udało jej się zamknąć mecz w dwóch gładkich setach.

Auckland 2018 - 3 runda

fot. Phil Walter/Getty Images

Bardzo przykro oglądało się ten mecz i bezradność Agnieszki, ale mamy nadzieję, że w następnym tygodniu naszej tenisistce pójdzie lepiej.

Nie martwimy się jednak tym niezbyt udanym startem sezonu! Agnieszka musi jeszcze wejść w rytm meczowy, a na pewno pokaże tenis z najwyżej półki. Następny przystanek to turniej w Sydney, gdzie w pierwszej rundzie zobaczymy powtórkę ubiegłorocznego finału, czyli mecz z Johanną Kontą, a kolejny turniej to oczywiście wielkoszlemowy Australian Open.

Trzymamy mocno kciuki za naszą tenisistkę i z niecierpliwością czekamy na następne jej mecze.

Oby w tym sezonie było jak najwięcej powodów do radości!

Autor tekstu: Igor Sala