Aktualności i informacje

Hongkong 2017 – debiut w turnieju i koniec sezonu dla Agnieszki

14 października 2017

Turniej w Hongkongu to ostatni turniej Agnieszki w sezonie 2017. Nasza tenisistka nigdy wcześniej tam nie grała, a więc występ w tej imprezie był czymś nowym, kolejnym doświadczeniem w tenisowym życiu, odkryciem czegoś nowego. Jak na turniej rangi international – bardzo mocna obsada, a w niej m.in. Elina Svitolina, Caroline Wozniacki, Daria Gavrilova, Venus Williams czy nasza Agnieszka. Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że nikt z kibiców nie liczył na to, że Isi uda się zakończyć sezon miłym akcentem.

Runda 1.: Agnieszka Radwańska vs Ling Zhang

Na początek Isia trafiła na reprezentantkę gospodarzy z 348. miejsca w rankingu. Tenisistka otrzymała od organizatorów dziką kartę, gra głównie w turniejach ITF. Małe doświadczenie w turniejach WTA, a więc i niewiele okazji do gry z najlepszymi tenisistkami świata sugerowało, że Agnieszka Radwańska nie powinna mieć najmniejszych problemów z zapisaniem zwycięstwa po swojej stronie.

Tak jak można było przypuszczać, był to szybki i łatwy mecz dla naszej tenisistki. W pierwszym, jak i w drugim secie, tenisistka gospodarzy kilka razy próbowała pokrzyżować Polce szyki grając udane akcje przy siatce, jednak Aga swoim sprytem, pewną grą i o wiele większym doświadczeniem bez problemu poradziła sobie z przeciwniczką.

Ling Zhang popełniła sporo błędów, Agnieszka pewnie kontrolowała przebieg meczu, posłała 2 asy serwisowe, w wielu momentach pokazywała różnicę klas kończąc akcje w widowiskowy sposób. Była po prostu zdecydowanie lepsza i mówiąc wprost – mecz był wręcz obowiązkowo do wygrania.  Isia wygrała 6:1, 6:2.

Agnieszka Radwańska - Hongkong 2017

fot. Power Sport Images/Getty Images

Runda 2.: Agnieszka Radwańska vs Samantha Stosur

W drugiej rundzie na Agnieszkę czekała tenisistka, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Samantha Stosur wygrała z Agnieszką 3 mecze z 4 wliczanych do statystyk WTA. Isia wygrała z Sam w 2009 roku w Indian Wells i w meczu Pucharu Hopmana w 2014 roku. W obecnym sezonie obie tenisistki nie radziły sobie najlepiej, więc ciężko było przewidywać jak potoczy się spotkanie.

W pierwszym secie dało się zauważyć przewagę Agnieszki, która wyprowadzała świetne kontry, zmieniała rytm i bardzo dobrze się broniła. Stosur popełniała błędy, wyrzucała piłki poza linię. Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:3 dla Agi.

W drugim secie Australijka podniosła poziom swojej gry, grała agresywniej i popełniała mniej błędów. Agnieszka nadal utrzymywała regularność, grała cierpliwie i nie pozwalała się zaskoczyć, ale do czasu. Stosur grała dokładniej, ofensywniej, a nasza tenisistka zaczęła popełniać błędy, pojawiły się również kłopoty z pierwszym serwisem, a drugi był zbyt łatwy dla przeciwniczki. Przy wyniku 4:4 pojawiły się szanse dla Agi na przełamanie serwisu przeciwniczki, ale pierwszą szansę Isia straciła popełniając błąd przy returnie, a drugą Stosur zgasiła dobrą akcją. Mimo dwóch obronionych piłek setowych, Agnieszka przegrała seta 4:6.

Set trzeci to całkowita dominacja Samanthy, która rozpędzała się co raz bardziej i nie pozwoliła sobie odebrać już ani jednego gema. Aga miała szanse na przełamanie i zaczepienie się o grę w ostatniej części meczu, ale niestety zabrakło sił i odporności na agresywną grę po drugiej stronie siatki. Po godzinie i 59 minutach Samantha Stosur zamknęła mecz wynikiem 3:6, 6:4, 6:0.

Agnieszka Radwańska - Hongkong 2017

fot. Power Sport Images/Getty Images

 

Turniej w Hongkongu można porównać do całego sezonu – niewykorzystane szanse, które się zemściły, 3-setowe pojedynki zakończone przegraną, brak sił na walkę w trzech setach do samego końca, brak pewności siebie na korcie. Bardzo szkoda szans w meczu ze Stosur, gdyby w drugim secie udało się przełamać, być może mecz zakończyłby się inaczej, ale zostawmy gdybanie. Sezon 2017 dla Agnieszki zakończył się w Hongkongu meczem z Samanthą Stosur, która wygrała zasłużenie. Nie ma co do tego wątpliwości.

Teraz Agnieszkę czeka 2,5 miesiąca bez gry turniejowej. Najbliższe tygodnie to czas na odpoczynek, przemyślenia, naładowanie się pozytywną energią na kolejny sezon, treningi. Agnieszka, po wakacjach i czasie spędzonym z najbliższymi, wróci na kort, by przygotowywać się do nowego sezonu.

Słabszy sezon musiał się kiedyś przydarzyć – to normalne w sporcie i prędzej czy później – dopadnie każdego. Aga po 10 latach w czołówce, zderzyła się ze skutkami ciągłego bycia w TOP10 – zmęczenie i problemy zdrowotne odcisnęły się na formie Agnieszki bardzo wyraźnie. To był najgorszy tenisowo sezon Agnieszki Radwańskiej od lat, ale Agi kariera się jeszcze nie kończy – od stycznia nowe rozdanie i nowe karty do zapisania.

W tym sezonie tenisowo było kiepsko, ale nie samym tenisem żyje Isia! Niech osłodą dla fanów będzie to, że Agnieszka Radwańska jest szczęśliwa, bo ma poukładane życie osobiste. Mimo braku zadowalających wyników na korcie, rok 2017 będzie się naszej ulubienicy z pewnością kojarzyć bardzo dobrze – oczywiście z powodu ślubu z Dawidem Celtem. Pamiętajmy, że Aga poza kortem, ma też prawo do normalnego życia, do tego by kochać i być kochaną, by być otoczoną opieką i troską ukochanego mężczyzny.

Choć sezon 2017 dopiero się zakończył, już czekamy z niecierpliwością na kolejne emocje i mecze Agnieszki. Na dobre i na złe… Wierzymy, że kolejny sezon będzie zdecydowanie lepszy i tego sobie, a przede wszystkim Agnieszce życzymy.

Autor tekstu: Agnieszka Bartoszewska