Aktualności i informacje

China Open 2017 – Agnieszka bez obrony tytułu w Pekinie

8 października 2017

Kolejny przystanek Agnieszki w azjatyckiej części sezonu to Pekin, gdzie Polka rok temu sięgnęła po tytuł. W tym turnieju Aga radzi sobie bardzo dobrze, o czym świadczą dwa zdobyte w China Open trofea, więc nic dziwnego, że wielu kibiców liczyło na to, że nasza tenisistka obroni tytuł i punkty rankingowe zdobyte przed rokiem. Jak wiadomo, aktualny sezon nie jest dla Agnieszki tenisowo łaskawy i również w Pekinie nie było tak, jak chciałaby przede wszystkim sama Agnieszka, która dotarła w turnieju do trzeciej rundy, choć miała ogromną szansę na awans do ćwierćfinału.

Runda 1.: Agnieszka Radwańska vs Carina Witthoeft

Na pierwszy ogień – tenisistka, z którą Isia nigdy nie grała. Carina Witthoeft, reprezentantka Niemiec z 72. miejsca w rankingu, bez wątpienia grać w tenisa potrafi i nie mogła być uznawana za przeciwniczkę, z którą Agnieszka będzie miała łatwo na korcie. Ten, kto ogląda mecze Polki regularnie wie, że Agnieszka w pojedynkach z dziewczynami, z którymi wcześniej nie grała, nie ma lekko i nie czuje się pewnie. Zawodniczka, z którą się wcześniej nie grało, mimo oglądania meczów w telewizji czy obserwowania gry na turniejach, na korcie pozostaje jednak zagadką, którą trzeba odkryć i opanować.

Pierwszy set rozpoczął się nie najlepiej dla naszej tenisistki, gdyż przegrała swoje podanie, jednak szybko podniosła poziom gry i wyszła na prowadzenie 4:2. Niemka odrobiła stratę i od tej chwili obie zawodniczki grały bardzo równo, jednak w 12. gemie Aga włączyła wyższy bieg, przełamała rywalkę i zapisała pierwszego seta na swoim koncie wygrywając 7:5.

Początek drugiej partii należał do Agnieszki, która wyszła na prowadzenie 3:0. Witthoeft zdołała ponownie wrócić i wyrównać stan seta, po krótkim czasie miała break pointy na 4:3, na szczęście Isia zachowała zimną krew, obroniła się i nie oddała swojej przeciwniczce już ani jednego gema. Cały mecz zakończył się wynikiem 7:5, 6:3.

To był mecz pełen dobrych długich wymian, bardzo wymagający – tym bardziej cieszy zwycięstwo naszej tenisistki. Agnieszka zachowała czujność i wykorzystała swoje okazje w najlepszych możliwych momentach.

Agnieszka Radwańska vs Carina Witthoeft

fot. Jimmie48

Runda 2.: Agnieszka Radwańska vs Shuai Zhang

W drugiej rundzie czekała dobrze znana reprezentantka gospodarzy, z którą Agnieszka grała 3 razy i wszystkie mecze wygrała. Nie wolno było lekceważyć Chinki, która w tym sezonie radzi sobie całkiem nieźle. Dodatkowo, Zhang grała u siebie, mając ogromne wsparcie chińskich kibiców, którzy choć uwielbiają Agę, oczywiście trzymali kciuki za powodzenie swojej reprezentantki.

Nie było łatwo! Chinka grała bardzo pewnie, odważnie i przez dużą część meczu do przodu, atakując i starając się wywierać presję.
W pierwszym secie aż do stanu 5:5 tenisistki szły łeb w łeb. W końcówce seta to Isia przycisnęła i wygrała pierwszą odsłonę spotkania 7:5.

W drugim secie Shuai wyszła na prowadzenie 3:0, ale na szczęście Agnieszka odrobiła straty wygrywając kolejne 4 gemy. Ponownie mogliśmy zobaczyć przełamania, odrobienia przełamań i równowagę przy stanie 5:5. Na szczęście to Aga przechyliła szalę na swoją stronę wygrywając drugą część meczu 7:5.

W całym meczu nasza tenisistka przeplatała bardzo dobry serwis z serwisem mocno odbiegającym od optymalnego. Mogliśmy zobaczyć kilka efektownych minięć, przejmowanie inicjatywy, zachowywanie spokoju nawet w trudniejszych chwilach, których nie brakowało. Chinka grająca przed swoją publicznością, zaprezentowała się dobrze, ale to za mało, by zatrzymać Agnieszkę w drodze do trzeciej rundy. Wynik 7:5, 7:5 wskazuje na to, że mecz był wyrównany i zacięty.

Radwańska vs Shuai Zhang

fot. Lintao Zhang/Getty Images

Runda 3.: Agnieszka Radwańska vs Daria Kasatkina

Agnieszka nigdy nie grała z tą młodą rosyjską tenisistką, która bardzo odważnie puka do drzwi światowej czołówki WTA. Kolejny trudny, ale i ciekawy mecz zarówno dla kibiców, jak i dla samej Agnieszki. Kasatkina prezentuje bardzo podobny styl gry do stylu naszej ulubienicy, przez co poziom trudności meczu był jeszcze bardziej podniesiony.

W pierwszym secie aż do stanu 3:3 tenisistki wygrywały swoje podanie. Wtedy Rosjanka zaatakowała i przełamała serwis Polki, jednak Isia włączyła wyższy bieg, odłamała i wygrała swój serwis popisując się nieprawdopodobnym uderzeniem na zakończenie gema. W końcówce seta to Isia przeszła do ataku, przełamała po raz kolejny i wygrała pierwszego seta 6:4.

W drugiej partii tenisistki przełamywały się wzajemnie do stanu 2:2. Do gry obu zawodniczek wkradło się nieco nerwowości. Grały jednak równo i solidnie. Aga coraz bardziej się rozkręcała, chodziła coraz częściej do siatki, atakowała, tworzyła piękne akcje wieńczone efektownymi zagraniami. Niestety, gdy była blisko zamknięcia meczu, straciła koncentrację i w efekcie Rosjanka wyrównała stan pojedynku wygrywając drugą partię 7:5.

Trzeci set to pokaz tylko jednej aktorki i niestety nie Agnieszki. Kasatkina po kilku długich, zaciętych gemach wyszła na prowadzenie 4:1. Isia niestety zaczęła odczuwać trudy tego spotkania, nie wytrzymywała kondycyjnie. Wydawało się, że ma jeszcze szansę wrócić kiedy odłamała na 2:4, jednak ponownie Daria przycisnęła i wyszła na prowadzenie 5:2, a w następnym gemie zamknęła spotkanie.

Na początku meczu Agnieszce ciężko było złapać właściwy rytm, lecz z punktu na punkt grała coraz pewniej i odważniej. Przechodziła w wymianach do ataku i często podchodziła do siatki. W drugim secie Kasatkina coraz częściej się myliła. Aga świetnie wykorzystywała swoje okazje, lecz w pewnym momencie niestety wszystko się odmieniło i to Rosjanka zaczęła wygrywać akcje. Trzeci set to niestety walka z samą sobą i zmęczeniem, zakończona niepowodzeniem. Cały mecz zakończył się wynikiem 6:4, 5:7, 2:6.

Agnieszka Radwańska vs Daria Kasatkina

fot. Emmanuel Wong/Getty Images

Agnieszka niestety nie zdołała obronić punktów za zwycięstwo w turnieju. Po raz pierwszy od dłuższego czasu zakończy sezon poza pierwszą 20-tką rankingu. Ostatnim turniejem w sezonie będzie turniej w Hongkongu rangi International, w którym nasza tenisistka zagra pierwszy raz.

Nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki za jak najlepszy wynik w Hongkongu i czekać na przyszłoroczny sezon, czyli nowe rozdanie, nowe szanse, kolejne mecze, emocje, radości i smutki. Oby w roku 2018 było więcej powodów do radości, niż do smutków. Już nie możemy się doczekać!

Autorzy tekstu: Agnieszka Bartoszewska i Igor Sala