Aktualności i informacje

Fed Cup 2017 w Tallinie czyli wyprawa Fan Clubu do Estonii!

15 lutego 2017

Puchar Federacji w Estonii to pierwsza okazja w tym roku, by wyjechać gdzieś w gronie osób z Fan Clubu i chłonąć tenis na żywo. Choć nasza Aga nie pojechała do Tallina nie wahaliśmy się ani przez chwilę i już w grudniu rozpoczęliśmy przygotowania do wyjazdu. Rozmowa z Klaudią Jans-Ignacik i Paulą Kanią podczas grudniowego spotkania jedynie utwierdziła nas w przekonaniu, że po prostu… trzeba jechać!

Nie będziemy Was zanudzać szczegółami dotyczącymi organizacji wyjazdu. Wspomnimy jedynie, że koszta noclegu na osobę wyniosły około 250 zł za 5 nocy, a lot z Warszawy w obie strony udało nam się załatwić w promocyjnej cenie 337 zł. Bilety na wszystkie dni turnieju – 20 euro, a i tak… nikt ich nie sprawdzał.

7 lutego wylecieliśmy z Okęcia i po niecałych 2 godzinach zameldowaliśmy się w Tallinie. Pierwsze wrażenie? ZIMNO! Pierwsze godziny po przylocie spędziliśmy na drobnych zakupach, zwiedzaniu, obiedzie i mentalnym przygotowaniu do pierwszego meczu – z Austrią!

W środę, 8 lutego, po godzinie 16.00 trafiliśmy do Tallin Tennis Centre – nie jest to hala sportowa, a duża hala z wieloma kortami tenisowymi, gdzie można trenować na co dzień. Nasze dziewczyny grały na korcie nr 2 z „trybunami” w postaci dwóch rzędów krzeseł dla kibiców. Poza naszą 6-osobową grupą, kilkoma dziennikarzami z Polski i pierwszymi trenerami Klaudii Jans-Ignacik po polskiej stronie siedział jedynie Team w składzie: Paula Kania, Magda Linette, Kasia Piter, Magdalena Fręch, kapitan Klaudia Jans-Ignacik, trener Rafał Chrzanowski i dwóch fizjoterapeutów. Choć nasza grupa kibiców była niewielka to nadrabialiśmy mocą i zaangażowaniem! Nasza reprezentacja jako jedna z nielicznych mogła liczyć na wsparcie kibiców (Estonia – wiadomo, grała u siebie, a za Brytyjkami również przyjechała grupa fanów). W kolejnych dniach skład na trybunach Team Poland nie zmieniał się – Team, dziennikarze i przedstawiciele Fan Clubu: Patrycja, Agnieszka, Ania, Karol, Mateusz i Konrad.

Zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci przez tenisistki. Dziewczyny przywitały się z nami, podziękowały za przyjazd i gotowość do dopingu. Atmosfera w Teamie – świetna! Dało się odczuć, że nasze tenisistki są bojowo nastawione i że liczą na żywiołowy doping. Na pierwszy ogień – Kasia Piter i Tamira Paszek (zwycięstwo 6:2, 6:4), a w drugim meczu zagrały Magda Linette i Barbara Haas (przegrana 4:6, 6:4, 5:7). O zwycięstwie zadecydował debel: Kasia Piter i Paula Kania przeciwko Julii Grabher i Tamirze Paszek (zwycięstwo 6:3, 6:2). Polki walczyły znakomicie i choć Magda nie zdobyła punktu – zabrakło bardzo niewiele. Tenisistki po swoich meczach dziękowały za wsparcie nie tylko Teamowi, ale również nam – bardzo miłym gestem, powtarzającym się w kolejnych dniach, było przybijanie piątki z każdą z osób z naszej grupy.  Po meczu deblowym przekazaliśmy naszym reprezentantkom pamiątkowe koszulki i flagi „Team Poland”. Dziewczyny były zaskoczone i zadowolone z upominków. Po zwycięstwie, około 1 w nocy, mogliśmy wracać do mieszkania, by o 6 rano wyruszyć na jednodniową wycieczkę do… Finlandii!

Fan Club w Estonii
 

W piątek czekało na nas nie lada wyzwanie – Gruzinki, wśród których szczególnie wyróżniła się Ekaterine Gorgodze, która wg nas ma zdecydowanie większy talent aktorski niż tenisowy 🙂 Ponownie na pierwszy ogień poszła Kasia Piter, która musiała zmierzyć się z Gorgodze, która więcej czasu spędziła w trakcie meczu na kłótniach, rzucaniu rakietą, krzyczeniu czy leżeniu na ławce, niż na grze w tenisa. Mecz, trudny zwłaszcza pod względem zachowań przeciwniczki, zakończył się zwycięstwem Kasi 5:7, 6:2, 6:4.

Po drugi punkt na kort wyszła Magda Linette, by zagrać z Sofią Shapatavą. Byliśmy świadkami przełamania się Magdy, która wygrała pierwszy mecz w tym roku: 7:5, 6:4. Można powiedzieć, że mieliśmy w tym swój maleńki udział – dopingu dla Magdy nie brakowało! Możemy śmiało powiedzieć, że chwilami dudniło w całej hali „Polska! Polska! Polska!” czy „Magda! Magda! Magda!”. Poza radością ze zwycięstwa cieszył nas również fakt, że Magda wreszcie zapisała po swojej stronie pierwsze zwycięstwo w sezonie.

Mecz deblowy nie był już potrzebny, by zapewnić sobie wyjście z grupy. Nasze reprezentantki wygrywając 4 z 5 meczów zapewniły sobie pierwsze miejsce w grupie. Podziękowaniom za grę i za doping nie było końca!  Po meczu ponownie mieliśmy dla naszej drużyny niespodziankę w postaci pamiątkowych reniferków z Finlandii dla dziewczyn, trenera Chrzanowskiego i fizjoterapeutów. Kolejny miły akcent, który wywołał uśmiech na twarzach naszego Teamu. My również otrzymaliśmy niespodziankę w postaci piłeczek podpisanych przez Kasię, Paulę, Magdę i Magdalenę Fręch.

Sobota, ostatni i decydujący dzień i mecz o wszystko z Serbią. Po wejściu na halę zostaliśmy ponownie bardzo zaskoczeni przez Team Poland. Nasze tenisistki trenowały przed meczem w… koszulkach, które od nas otrzymały! To niesamowicie miły gest, za który jesteśmy bardzo wdzięczni. Wszyscy spodziewaliśmy się zdecydowanie wyższej poprzeczki, niż w poprzednich spotkaniach. Kasia Piter zagrała z Ivaną Jorović i po bardzo zaciętym meczu, w którym miała swoje szanse na zwycięstwo, przegrała 2:6, 6:4, 4:6. Oznaczało to, że Magda Linette musi wygrać jeśli chcemy myśleć o awansie do baraży. I stało się! Magda Linette w bardzo dobrym stylu rozbiła Ninę Stojanović 6:2, 6:1.

Przed meczem deblowym Klaudia Jans-Ignacik zaprosiła cały Team na przedmeczową naradę, na której podjęto decyzję, że w deblu zagrają Kasia i Magda Linette. Przyznamy szczerze, że nie spodziewaliśmy się takiego rozwiązania, ale Magda zagrała tak dobrze, że naszym zdaniem Klaudia mogła opierać swoją decyzję na bardzo dobrej dyspozycji naszej tenisistki. Pierwszy set – pewna wygrana, ale niestety potem coś się popsuło i gra się posypała. Nasze dziewczyny przegrały 6:4, 4:6, 1:6. Bez wątpienia ta przegrana bardzo zabolała naszą reprezentację. Kasia jeszcze długo po meczu przeżywała porażkę. Bardzo przykro było na to patrzeć, łzy również nam cisnęły się do oczu.

Nasze tenisistki dały z siebie wszystko i choć popełniły kilka błędów i nie zdołały postawić kropki nad i – walczyły jak lwice. Byliśmy tam na żywo, widzieliśmy co się działo na korcie, co działo się na ławce i co działo się po meczu. Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że Polki zostawiły serce na korcie i walczyły do ostatniej piłki, nawet przy stanie 5:0 w trzecim secie próbowały odrobić straty. Jesteśmy z nich dumni i cieszymy się, że mogliśmy im towarzyszyć przez te kilka dni i wspierać je dopingiem.

Fed Cup w Estonii
 

Po meczu, mimo smutku, cała drużyna podziękowała nam za głośny, naprawdę mocny doping, a my podziękowaliśmy za walkę i życzliwe przyjęcie. Otrzymaliśmy od tenisistek pamiątkowe koszulki z autografami całej reprezentacji, co było dla nas wspaniałą niespodzianką i gestem, który potwierdził, że wsparcie kibiców, choć w skromnej liczbie, było dla Teamu ważne i potrzebne.

W przyszłym roku, choćby na księżyc, jedziemy z naszymi tenisistkami, by ponownie walczyć o baraże w Pucharze Federacji. Niesamowita atmosfera, życzliwość drużyny, emocje i piękne wspomnienia – warto marznąć w Estonii dla tego, co przeżyliśmy. Chcielibyśmy dodać, że nasze tenisistki to świetne dziewczyny, bardzo otwarte, uśmiechnięte, życzliwe i sympatyczne. Mieliśmy okazję zamienić z każdą choć kilka słów, zapytać o najbliższe plany, przekazać słowa wsparcia i życzenia powodzenia w kolejnych turniejach. Choć jesteśmy Fan Clubem Agnieszki i wcale tego nie ukrywaliśmy, dziewczyny wiedzą, że trzymamy kciuki za nie wszystkie i że zawsze mogą liczyć na nasz doping czy to w meczach międzynarodowych czy na innych turniejach, na których będziemy obecni.

Polska biało-czerwoni!

Jeśli macie ochotę obejrzeć skromną galerię zdjęć z naszego wyjazdu na Fed Cup – wystarczy kliknąć TUTAJ!

Autor tekstu: Agnieszka Bartoszewska