Aktualności i informacje

Shenzhen 2017 – pierwszy turniej w sezonie i pierwsze niespodzianki!

6 stycznia 2017

Po ponad dwóch miesiącach przerwy – wreszcie rozpoczął się nowy sezon! Długo czekaliśmy na powrót tenisistek i tenisistów na korty i wreszcie się doczekaliśmy. Chińskie Shenzhen to pierwszy turniej, w którym w nowym roku zagrała Agnieszka Radwańska. Rok temu nasza tenisistka znakomicie zadebiutowała w Shenzhen Open zdobywając tytuł.  W tegorocznej edycji Aga rozpoczynała tenisowe zmagania jako obrończyni tytułu i główna kandydatka do zwycięstwa w imprezie.

Losowanie turniejowej drabinki ułożyło się dla Agnieszki dość korzystnie. Wydawało się, że dopiero w ewentualnym półfinale Polka może spotkać pierwsze schody w postaci Camili Giorgi czy Timei Bacsinszky. W finale, przynajmniej w teorii, Isia miała zagrać z Simoną Halep lub Johanną Kontą.

Już pierwszy mecz pokazał, że Shenzhen to turniej niespodzianek, dotyczących głównie Agnieszki. Wielką sensacją okazało się pojawienie Agi na treningach z… nową rakietą w dłoni. Po ponad 15 latach współpracy z firmą Babolat nasza tenisistka zamieniła rakiety popularnej francuskiej firmy na rakietę japońskiej marki Srixon, która znana jest głównie z produkcji sprzętu golfowego. Od 1 stycznia Agnieszka Radwańska gra rakietą Srixon Revo CV 3.0 Aga – modelem, który przygotowano specjalnie dla polskiej tenisistki. Dodamy, że aktualnie Aga jest największą gwiazdą w #TeamSrixon – inni tenisiści korzystający z tej firmy to Magda Linette, Kevin Anderson, Jiri Vesely, Kurumi Nara czy Misaki Doi.

srixon

Wracając do meczu – przeciwniczką Agnieszki 103. w rankingu Ying Ying Duan, z którą Isia nigdy wcześniej nie grała. Pierwszy mecz, a w nim sporo się działo: pierwsze 3 sety, pierwszy tie break, pierwsza przerwa medyczna, pierwsze obronione piłki meczowe, pierwsze nerwy, pierwsza wygrana. Spotkanie trwało 2 godziny i 23 minuty, a zakończyło się wynikiem 6:2, 6:7 (4), 7:5.  Nie można powiedzieć, że był to dobry mecz w wykonaniu Agi. Dobrze zagrała Chinka, która miała 3 piłki meczowe i mogła odesłać naszą tenisistkę do domu. Aga grała pasywnie głównie w drugim secie. Polka podsumowała mecz stwierdzeniem, że w tym spotkaniu miała wiele lepszych i gorszych momentów. Najważniejsza jest jednak wygrana i to, że gramy dalej!

W drugiej rundzie po przeciwnej stronie siatki stanęła Sorana Cirstea. Mecz zdecydowanie lepszy w wykonaniu Isi, która potrzebowała godzinę i 18 minut, by zapewnić sobie przepustkę do ćwierćfinału. Pierwszy set – pewne zwycięstwo 6:0. Cirstea nie miała zbyt dużo do powiedzenia, choć nie można powiedzieć, że nie zasłużyła na ani jednego gema. Agnieszka grała agresywnie, serwis dobrze funkcjonował, nasza tenisistka potrafiła wygrywać długie wymiany, a i efektownych zagrań nie brakowało.
W drugim secie Isia trochę przegapiła początek spotkania – Rumunka zdobyła 3 gemy pod rząd i mogłoby się wydawać, że Polka wpadła w tarapaty, ale zdołała wrócić na dobre tory i… zdobyć 6 kolejnych gemów i zamknąć mecz. Zwycięstwo 6:0, 6:3 pozwalało myśleć, że również z Alison Riske Agnieszka poradzi sobie znakomicie.

Shenzhen Open 2017

fot. Zhong Zhi

W ćwierćfinale mogliśmy obejrzeć bardzo dziwny mecz. W pierwszym secie Alison Riske bardzo szybko osiągnęła prowadzenie 5:0. Dopiero w końcówce seta Agnieszce udało się zdobyć dwa gemy. W przerwie między setami mogliśmy zobaczyć coś, co nie zdarza się często – wizytę trenera u Agi. Jak wiadomo – Tomka Wiktorowskiego na razie nie ma z Agą (zapowiedziano, że Tomek i Dawid będą się wymieniać i na niektórych turniejach w boksie Agi zasiadać będzie tylko jeden z dwójki trenerów), więc na kort wszedł Dawid Celt przekazując Agnieszce, że stać ją na to, by odwrócić losy meczu i że musi grać ze zmianą tempa, więcej slajsem, bliżej linii.

W drugim secie Agnieszka zagrała znacznie lepiej, ale również przeciwniczka zaczęła popełniać błędy i obniżyła swój poziom. Dość szybko nasza tenisistka doprowadziła do wyniku 6:3 w drugiej partii. Ponownie na korcie pojawił się Dawid, by przekazać wskazówki i pochwalić za drugiego seta.

Niestety w trzecim secie wszystko wyglądało podobnie, jak w pierwszym – bardzo dobra, agresywna gra Amerykanki, która odrzucała Agę za linię końcową, wywierała presję, nie popełniała błędów i zaskakująco szybko wygrała z naszą tenisistką do zera.

Szkoda, ale to pokazuje, że każdy mecz to nowa historia i niezależnie od tego ile razy i z jaką przewagą wygrywało się z daną przeciwniczką – wszystko może się wydarzyć. Riske w pełni zasłużyła na zwycięstwo. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:6, 6:3, 0:6.

Radwańska Shenzhen Open 2017

fot. STR

Niestety nie można powiedzieć, że turniej w Shenzhen to wymarzone rozpoczęcie sezonu 2017, ale nie można również pozwolić sobie na czarne scenariusze. Nie od dziś wiadomo, że rozpoczęcie sezonu nie należy do najłatwiejszych i że Agnieszka może potrzebować odrobinę czasu na to, wejść w sezon. Nie można też zwalać winy za przegraną z dobrze dysponowaną Riske na nową rakietę. Czy niespodzianki ze Shenzhen Open zwiastują kolejne niespodzianki w tym roku?

Poczekajmy na kolejne turnieje i kolejne mecze. Sezon dopiero się rozpoczął i jeszcze wiele emocji przed nami!

Autor tekstu: Agnieszka Bartoszewska

Shenzhen Open

fot. Zhong Zhi